Beskid Żywiecki na szybki wypad – Hala Lipowska i Rysianka

Ile można wchodzić na Skrzyczne, Klimczok czy Baranią Górę? Nie zrozumcie mnie źle, Beskid Śląski jest piękny. Sam na wymienionych wyżej byłem po kilka razy i pewnie jeszcze nie raz wejdę. Ale to zawsze były góry pierwszego wyboru, bo najbliżej. Trochę się opatrzyły te szlaki, przyznaję. Co więc robić gdy szuka się miejsca na szybki wypad z okolic np. Metropolii Górnośląskiej? Dzień czy nawet pół. Ratunek jest tylko kawałeczek dalej, a jest nim Beskid Żywiecki.

Beskid Żywiecki – świetna alternatywa

To oczywiście nie jest żaden niedostępny koniec świata, gdzie łatwiej o wilka niż człowieka. Trzeba jednak przyznać, że szlaki Beskidu Żywieckiego są oblegane znacznie mniej niż te po sąsiedzku. Zakładam, że to właśnie zasługa położenia. Większość wybiera leżący bliżej aglomeracji Beskid Śląski. A wystarczy czasem pojechać jeszcze 30 minut na południe żeby pospacerować w samotności.

Jasne, w Beskidzie Żywieckim też traficie na tłumy. Szczególnie jeśli wybieracie się np. na Babią Górę w wakacyjny weekend. Tu jednak przyda się zasada, o której już pisałem – jeśli Wasz szlak jest popularny, to pora nie może taką być i odwrotnie.

Szlak na Halę Lipowską i Halę Rysiankę

Ale do rzeczy. Szukaliśmy miejsca na kilkugodzinną wycieczkę w górach. Nic szczególnie spektakularnego czy ekstremalnego. Zależało nam przede wszystkim na tym by nie stać w kolejkach. Wybraliśmy Beskid Żywiecki, a konkretnie Halę Lipowską i Halę Rysiankę.

To miejsca całkiem malownicze i niezbyt wymagające. Nie są to najpopularniejsze w Beskidzie Żywieckim szlaki, ale w zestawieniach typu TOP10 już je znajdziecie. Żeby więc mieć pewność, że ludzi spotkamy jak najmniej wybraliśmy wejście od mniej popularnej strony, czyli od Złatnej.

Jeśli macie ochotę na dłuższy spacer samochód możecie zostawić już w Złatnej i kilka kilometrów przejść poboczem leśnej drogi. Jeśli nie – możecie podjechać pod samo wejście na szlak w okolicach dawnej huty i pola namiotowego.

My wybraliśmy wejście najpierw na Halę Lipowską. Ze Złatnej prowadzi tam żółty szlak w kierunku Lasu Złotnice, gdzie łączy się z niebieskim i tak biegnie już do schroniska. Dopiero tam spotykamy więcej ludzi. Do tego momentu idziemy sami lub prawie sami. Hala jest jednak na tyle duża, że nie czuć na niej ścisku.

Z Hali Lipowskiej na Rysiankę dalej idziemy niebieskim szlakiem. Kolejne schronisko i kolejni ludzie. Podobnie jak przedtem, ale szybko się od nich uwolnimy. Schodzimy szlakiem czerwonym – przez rezerwat w kierunku Trzech Kopców. Tam odbijamy na szlak niebieski i zaczyna się najbardziej malownicza, ale też najtrudniejsza technicznie część.

To Przełęcz Bory Orawskie. Strome zejścia, powalone drzewa, osuwiska i potoki. Schodząc taką drogą trzeba rozważnie stawiać kroki, co może być trudne gdy maszeruje się pięknym korytarzem w lesie. Szlak dodatkowo biegnie granicą polsko-słowacką. Po jakimś czasie łączy się ze szlakiem żółtym, od którego zaczęliśmy w Złatnej.

W sumie trasa to ok. 12 km, a jej przejście zajęło nam niespełna 4 godziny. Nie licząc schronisk na halach spotkaliśmy raptem kilkanaście osób. Przez sporą część, szczególnie podczas zejścia, szliśmy zupełnie sami. A była to pogodna sobota.


Zobaczcie więcej zdjęć z Beskidu Żywieckiego:


Podobne artykuły:

2 myśli na “Beskid Żywiecki na szybki wypad – Hala Lipowska i Rysianka”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *