Wakacje w Albanii cz. 2 – Co zobaczyć? Gjirokastra, Blue Eye, Butrint

Plaże plażami, jedzenie jedzeniem, ale ile można smażyć się na słońcu? Należymy do osób, które długo takiego wypoczynku nie wytrzymują, dlatego zaplanowaliśmy kilka wycieczek. Albania daje pod tym względem ogromne możliwości i to zarówno dla miłośników przyrody, jak i zwolenników ekspedycji spod znaku zabytków i architektury. Wybraliśmy trzy miejsca w niedalekiej odległości od Ksamilu – miasteczko Gjirokastra, jezioro Blue Eye oraz ruiny starożytnej kolonii, czyli Butrint.

Szare miasto Gjirokastra

To miejsce dla Albańczyków szczególnie ważne. Urodził się tu wieloletni przywódca kraju uznawany za narodowego bohatera – Enver Hoxha. Jego wizerunki znajdziecie tu na każdym rogu.

Gjirokastra (Gjirokastёr) to jak na warunki albańskie całkiem spore miasto (liczy sobie ok. 34 tys. mieszkańców). Jest stolicą okręgu o tej samej nazwie. Od Ksamilu dzieli je ok. 100 km. My podróżowaliśmy samochodem, ale w kurorcie nie brakuje zorganizowanych wycieczek. Można również próbować korzystać z ofert objazdówek od prywatnych osób czy nawet taksówkarzy. Transport publiczny to rzecz bardziej skomplikowana, bo w Albanii zwykle ciężko w ogóle o rozkład jazdy. Autobus przyjeżdża kiedy przyjeżdża i zatrzymuje się gdzie się zatrzymuje.

Widok na Gjirokastrę ze wzgórza

Mimo sporych rozmiarów Gjirokastra sprawia wrażenie maleńkiego miasteczka. To dlatego, że jego najstarsza część wyraźnie odróżnia się od reszty miejscowości. To położone na wzgórzach dziesiątki małych domków zbudowanych z szarych łupków, nad którymi góruje cytadela. Stąd też Gjirokastra nazywana jest „Szarym miastem” lub „Miastem tysiąca schodów” – tak, sporo się tu nachodzicie.

Stare miasto wpisane jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, co napawa Albańczyków dumą. Jego odwiedzenie to świetna okazja do poznania historii kraju i jego tradycji. Znajdziecie tu Albanię w swojej najczystszej postaci. Daleką od gonienia za gustami zachodnich turystów. Zwiedzając ją ma się wrażenie, że czas zatrzymał się tu kilka dekad temu. Wciąż działają zakłady rzemieślnicze, a na ulicach przechadzają się starsi Albańczycy. Obowiązkowo wąsaci, uśmiechnięci, z rękami skrzyżowanymi za plecami i w czarnych kapeluszach.

Ze starego miasta koniecznie wybierzcie się do cytadeli. To twierdza położona na wzgórzu. Jej najstarsza część powstała już w XII wieku, a kolejne rozbudowy to zasługa m.in. Turków. Zamek w okresie II wojny i po niej pełnił rolę więzienia. Dziś w jego części znajduje się muzeum militariów, przed którym znajduje się wrak amerykańskiego samolotu zwiadowczego, rzekomo zmuszonego do lądowania na wzgórzu w latach 50. Grube mury twierdzy dają również świetne schronienie przed upałem.

Widok z cytadeli

Blue Eye – klejnot w głębi lasu

Ochłodzicie się też nad jeziorem Blue Eye. Znajduje się ono mniej więcej w połowie drogi między Ksamilem a Gjirokastrą, więc polecamy odwiedzić te dwa miejsca jednego dnia. Wystarczy zjechać z głównej drogi, pokręcić się chwilę po szutrowych serpentynach, zapłacić za wjazd do parku i w niektórych momentach postać w kolejce.

Blue Eye

Blue Eye (po albańsku Syri i Kaltër) swoją nazwę zawdzięcza, szok, niebieskiemu kolorowi. To niewielkie, acz dość głębokie, jeziorko w środku lasu. Nurkowie zeszli tam podobno 50 metrów pod wodę, ale całkowitej głębokości akwenu nikt nie zna. 50 metrów to jednak dość głęboko by zaliczyć skok ze zbudowanej tam specjalnie kilkanaście metrów nad taflą platformy. A taki skok zapewni, że poznacie drugą charakterystyczną cechę Blue Eye – jest cholernie zimne.

Butrint, czyli Albańska Troja

Albania posiada cztery obiekty wpisane na listę UNESCO. Tak się składa, że dwa z nich są na południu. Gjirokastra to jeden. Drugim jest Butrint. Ten leży dosłownie kilka kilometrów od Ksamilu. Spokojnie można się tam wybrać na dłuższy spacer. Jeśli jednak wybierzecie samochód, to ważna uwaga. Nie ufajcie mapą Google. Już tłumaczę.

Jezioro Butrint

Butrint to zarówno miasteczko, park archeologiczny w nim, jak i nazwa jeziora, nad którym leżą. Jezioro jest dość spore i łączy się z morzem wąskim przesmykiem – dokładnie przy Butrincie. Po wpisaniu lokalizacji w Google okazało się, że park archeologiczny leży już po drugiej stronie przesmyku (nieprawda, nie leży!). Przez przesmyk kursuje „prom”, a w praktyce drewniana tratwa na linie. No nijak nie wzbudza zaufania. Uznaliśmy więc, że zamiast nerwowej przeprawy objedziemy jezioro. I tak zamiast 4 km pokonaliśmy 35 tylko po to, by wysiąść na brzegu przesmyku i dowiedzieć się, że po tej stronie jest tylko stara wenecka wieża, a właściwa część parku leży po drugiej. Przeprawa promem i tak nas czekała. Więc zapamiętajcie – Butrint, którego szukacie leży 4 km od Ksamilu na południe. Żadnych objazdów!

Ale wracając. Czym w ogóle jest ten Butrint? To obszar ruin i dawnego wykopaliska archeologicznego, a dziś obiekt o statusie parku narodowego. Historia tego miejsca jest pogmatwana jak historia całej Albanii. Osada została podobno założona przez Illirów, czyli mieszkańców Troi, którzy uciekając po upadku swojego miasta osiedlili się właśnie tutaj. Później osadę przejęli Grecy, a Butrint stał się ośrodkiem kultu boga Asklepiosa. Po Grekach przyszli Rzymianie, którzy rozbudowali osadę i zrobili z niej ważny port. Dalej byli Bizantyjczycy, wikingowie (tak, wikingowie), Wenecjanie i Osmanowie.

Efekt? Znajdziecie tu zarówno ruiny starożytnego amfiteatru, chrześcijańskich świątyń, jak i XIV-wiecznego zamku. Kompleks jest naprawdę duży i można tu spędzić kilka godzin. Do tego jest bardzo malowniczo położony. Pozycja obowiązkowa po kilku dniach leżenia na ksamilskich plażach.

WIĘCEJ ZDJĘĆ Z ALBANII

ZOBACZCIE NASZ FILM Z ALBANII


Podobne posty:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *