Pierwszy raz w Rzymie. Co zobaczyć, a co można odpuścić? – cz. II

Selekcja to trudna i bolesna sztuka. Nigdy nie będziemy mieli dość czasu by zobaczyć wszystko. Zawsze trzeba z czegoś rezygnować. A im mniej czasu, tym rzeczy, z których trzeba rezygnować więcej. W mieście takim jak Rzym, które naszpikowane jest zabytkami klasy światowej, ta trudność jest, wydawać by się mogło, jeszcze dotkliwsza. I tak i nie. Owszem, nadal trzeba rezygnować z wielu rzeczy, ale wspomniana już nie raz przystępność Wiecznego Miasta mocno ten ból łagodzi. Większość najbardziej sztandarowych atrakcji stolicy Włoch leży na stosunkowo niewielkim obszarze. Można więc w krótkim czasie zobaczyć naprawdę sporo. A ile i w jakiej kolejności? Przygotowaliśmy nasz subiektywny ranking.

Rzym na weekend, czyli absolutne podstawy

Mieliśmy to szczęście, że w Wiecznym Mieście spędziliśmy niemal 5 pełnych dni. Zdążyliśmy więc zobaczyć niemal wszystko z wcześniej zaplanowanej listy. Niektóre punkty świadomie odpuszczaliśmy by inne zobaczyć dwukrotnie, ale opuszczaliśmy włoską stolicę bez poczucia niedosytu. 4-5 dni na pierwszą wizytę, to naprawdę komfortowy czas. Da się jednak całkiem nieźle zwiedzić miasto również w podczas dwu czy trzydniowego wypadu np. na przedłużony weekend. Trzeba się trochę bardziej nagimnastykować i zrezygnować z kilku miejsc, ale to nadal będzie świetne doświadczenie.

Poniżej prezentujemy nasz całkowicie subiektywny ranking rzymski atrakcji uszeregowany w kolejności od tych, które według nas trzeba zobaczyć w pierwszej kolejności, po te, które można dodawać do listy w miarę możliwości. Pamiętajcie też o tym, o czym pisaliśmy już w pierwszej części. Największą atrakcją Rzymu jest samo szwendanie się po nim. W związku z tym przydatna porada – nanieście miejsca, które chcecie zobaczyć na mapy w telefonie. Później wybierając się np. do Watykanu zobaczycie, że gdzieś po drodze wystarczy zejść w jedną przecznicę by zahaczyć o dajmy na to Panteon czy Piazza Navona. Dzięki temu wyciśniecie z czasu, który macie, jak najwięcej.

Watykan

To według nas punkt numer jeden. Nie wyobrażam sobie nie zajrzeć chociaż na Plac św. Piotra będąc w Rzymie. A gorąco zachęcam do poświęcenia na Stolicę Apostolską nieco więcej czasu. Nie musicie przy tym specjalnie inwestować. Owszem, zwiedzanie Muzeów Watykańskich jest płatne, ale samo wejście do Bazyliki św. Piotra wraz z jej kryptami – już nie. Świątynia robi, szczególnie z wewnątrz, ogromne wrażenie. Dodatkowo trafiliśmy na zmianę warty Gwardii Szwajcarskiej i montaż choinki na środku placu. Było więc klimatycznie. Do tego stopnia, że do Watykanu wróciliśmy jeszcze na koniec pobytu.

A jak dostać się do Stolicy Apostolskiej? Najlepiej oczywiście na piechotę mijając np. Zamek Świętego Anioła. W pobliżu znajduje się również stacja metra.

Koloseum, Forum Romanum i Palatyn

Tak jak będąc w Paryżu nie mogłem sobie odmówić banału, jakim zdawać by się mogła Wieża Eiffela, tak w Rzymie nie wyobrażam sobie nie zwiedzić Koloseum. Oczywiście ten symboliczny zabytek można podziwiać i za darmo, z całkiem bliska, ale naprawdę polecam kupić wejściówkę do środka. Jeśli w Wiecznym Mieście planujecie kupić bilet tylko do jednego muzeum, to niech to będzie Koloseum. Bilet kosztuje 18 euro, a kupić go można tutaj (https://www.coopculture.it). W cenie macie zwiedzanie nie tylko Koloseum, ale również Forum Romanum i Palatynu. Spokojnie można tu spędzić pół dnia, a co najmniej 2-3 godziny. Weźcie to pod uwagę planując swój czas w Rzymie.

Gdy my byliśmy w Rzymie kasy w ogóle nie funkcjonowały, więc musieliśmy kupić bilet online. Ale to najlepsza opcja niezależnie od obostrzeń. Wybieracie konkretną godzinę wejście i unikacie kolejek. Bilet jest ważny przez 24 godziny, czyli nie musicie zwiedzać całego kompleksu naraz.

Panteon i Piazza Navona

Największe zaskoczenie. Niby wiedziałem, że on tam jest. Niby wiedziałem jak wygląda. A jednak gdy zobaczyłem tą monumentalną, liczącą niemal dwa milenia świątynię stojącą sobie na placyku jak gdyby nigdy nic – zdębiałem. Z Koloseum np. jest inaczej. Ono góruje nad całą okolicą, jest widoczne z daleka. Panteon, bo o nim mowa, pojawia się nagle i robi piorunujące wrażenie. To chyba jedyne miejsce, które podczas naszego pobytu w Rzymie zobaczyliśmy trzykrotnie.

Charakterystyczna kopuła z otwartym szczytem powstała jako świątynia pogańska, a z czasem przekształcona została w kościół. Dziś można ją nie tylko podziwiać z zewnątrz, ale też zwiedzać w środku. Wejściówka jest darmowa.

Rzut beretem od Panteonu znajduje się Piazza Navona, czyli nasz ulubiony rzymski plac. Zdobią go trzy charakterystyczne fontanny, a otaczają włoskie knajpki i kawiarenki. Sporo tu oczywiście turystów, ale również ulicznych grajków, malarzy i handlarzy. Bardzo klimatyczne miejsce.

Podstawy odhaczone? Co zobaczyć w Rzymie gdy mamy więcej czasu?

Powyższe propozycje to naszym zdaniem absolutne must see. Jeśli jednak macie w stolicy Włoch więcej czasu, to też nie będziecie się nudzić. Poniżej atrakcje, które możecie dodać do swojej listy.

Zamek Świętego Anioła

To jeden z tych punktów, którego wstępnie nie planowaliśmy. Zamek Świętego Anioła leży nad Tybrem, przy moście o tej samej nazwie, tuż obok Watykanu i pod drodze ze Stolicy Apostolskiej na Piazza Navona. Mijaliśmy go więc, chcąc nie chcąc, a że zaczęło lekko padać, postanowiliśmy schronić się na chwilę w jego wnętrzu.

Budynek powstał w II wieku jako mauzoleum cesarza Hadriana. Tę funkcję pełnił do końcówki III wieku, kiedy to został włączony w system murów obronnych miasta. Przez kolejne stulecia pełnił funkcję fortecy, a swoją obecną nazwę zyskał dzięki legendzie, według której pojawił się nad nim anioł chowający miecz, co miało oznaczać koniec zarazy pustoszącej Rzym. W średniowieczu i renesansie zamek służył papieżom za więzienie. Dziś jest w nim muzeum, a z najwyższych kondygnacji rozpościera się chyba najładniejsza panorama miasta. Wejściówka kosztuje 11 euro. W pobliżu znajdują się również urokliwe bulwary schowane nieco w cieniu drzew.

Zamek Świętego Anioła mogliście oglądać w niedawnym filmie Netfliksa „Czerwona nota” z Ryanem Raynoldsem i The Rockiem.

Vittoriano

Ołtarz Ojczyzny, pomnik Wiktora Emanuela II lub po prostu Vittoriano. Nie sposób pomylić z niczym innym, nie sposób przegapić. Jest tak gigantyczny i pompatyczny, że balansuje na granicy śmieszności. Powstał zaledwie ok. wieku temu, a mimo to zdominował wszystkie pozostałości starożytnego imperium. Nie Koloseum, nie Panteon, nawet nie Watykan, a właśnie Vittoriano będziecie widzieć zawsze i wszędzie. No ale jest w nim jakiś urok.

Ołtarz Ojczyzny również można zwiedzać i po raz kolejny – za darmo. Z tarasów obejrzycie panoramę miasta, znajduje się tu również kawiarnia i skromne muzeum we wnętrzach. Vittoriano sąsiaduje jednak ze znacznie większym, ważniejszym i bogatszym muzeum.

Muzeum Kapitolińskie

Kapitol to jedno z siedmiu i chyba najważniejsze rzymskie wzgórze. W czasach imperium stanowiło jedno z głównych miejsc w mieście pełniąc rolę m.in. twierdzy, ale też mieszcząc liczne świątynie. W XVI wieku całkowicie zmieniło się jego oblicze. Wzgórze zyskało nową zabudowę zaprojektowaną przez samego Michała Anioła. Dziś w tych budynkach mieści się jedno z najważniejszych włoskich muzeów, czyli Muzeum Kapitolińskie. To tu znajdziecie chociażby najsłynniejszy symbol Wiecznego Miasta, czyli pomnik wilczycy karmiącej braci Romulusa i Remusa.

Bilety kosztują 11 euro, a zbiory są na tyle bogate, że spokojnie można spędzić tam kilka godzin. Jeśli jesteście miłośnikami sztuki, to pewnie nie trzeba Was przekonywać.

Usta Prawdy i niespodziewane relikwie

Legendarną płaskorzeźbę chyba większość zna. Trzeba wsadzić dłoń w jej usta i wypowiedzieć jakieś słowa. Jeśli są prawdziwe, to nic nam nie grozi. Jeśli natomiast skłamiemy, to rzeźba odgryzie nam dłoń.

Usta Prawdy znajdują się w przedsionku niepozornej bazyliki Santa Maria in Cosmedin. Łatwo ją przeoczyć, jeśli nie wie się gdzie szukać. A jeszcze łatwiej przeoczyć dwie dodatkowe ciekawostki w tej świątyni. Otóż w jej podziemiach znajduje się krypta, zaś w jednej z bocznych kaplic spoczywają relikwie św. Walentego. Konkretnie czaszka patrona zakochanych.

Zatybrze

Od pewnego czasu przeżywająca ponowny rozkwit dzielnica stolicy. Niegdyś miejsce owiane złą sławą, zaniedbane, odpychające. Dziś wyrastają tu modne knajpki i hipsterskie kawiarnie. Specyficzny klimat gdy odrapane mury, graffiti i tradycyjnie przewieszone nad ulicą pranie miesza się z nowoczesnymi lokalami i coraz liczniejszymi grupami turystów.

Zatybrze to modna wśród lokalsów dzielnica. Wieczorami tętniąca życiem, pełna śpiewów i okrzyków. Jeśli chcecie zobaczyć jak Rzymianie spędzają wolny czas, to wybierzcie się właśnie tutaj w piątkowy czy sobotni wieczór. A jeśli planujecie coś zjeść, to nie zapomnijcie o rezerwacji. Inaczej może być ciężko o stolik, a naprawdę warto. To właśnie tu, w knajpce Nannarella, zjedliśmy najlepszą pastę w Rzymie.

Fontanna di Trevi

Co bym nie napisał, to każdy pewnie i tak ma najsłynniejszą rzymską fontannę na swojej liście. I jasne, fajnie jest zobaczyć tak kultowe miejsce. Wrzucić jakąś monetę (szczególnie, że władze miasta przeznaczają pieniądze z fontanny na cele charytatywne), zrobić sobie selfie. Ale to tyle. Dwie minuty i dalej w drogę. No chyba, że lubicie przeciskać się przez tłum, a ten jest przy fontannie spory. Najlepiej zajrzeć tu wieczorem lub rano, wtedy jest luźniej.

Schody Hiszpańskie

Chyba największe rozczarowanie. Słynne Schody Hiszpańskie. Jeden z symboli Wiecznego Miasta. Może i tak, ale jeśli brakuje Wam czasu, to bez żalu możecie sobie ten punkt odpuścić. Schody Hiszpańskie to przede wszystkim najdzikszy tłum w Rzymie i największa drożyzna. Raczej zapomnijcie o relaksie przy kawie w tym miejscu. Jak nie zniechęci Was jazgot, to zrobią to ceny w knajpach. Do tego całe zastępy carabinierich pilnujące by na schodach nie siadać i ulice zawalone drogimi butikami. To ta twarz dużych miast, której nie lubię najbardziej.

Zamiast Schodów Hiszpańskich lepiej wybrać się do pobliskich Ogrodów Borghese. Z ich tarasów podziwiać można jeszcze okazalszą panoramę miasta, a dodatkowo odpoczniecie tu od tłumów.


Zobaczcie więcej zdjęć z Rzymu:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.