Karlowe Wary. Czeska perła na weekend

  • przez

Jakoś tak się złożyło, że w ubiegłym roku wyjątkowo często bywaliśmy w uzdrowiskach. Może to już ten wiek? Tak czy owak w listopadzie udało nam się do szeregu polskich Zdrojów dorzucić też coś zza granicy. Wyskoczyliśmy na weekend do Karlowych War (czy Warów?). Jedna z największych atrakcji turystycznych Czech nie zawiodła nas.

Karlowe Wary – ceny, parkingi

Zacznijmy od informacji praktycznych. Po pierwsze, ceny. Czy Karlowe Wary są drogim miastem? Tego się obawialiśmy, ale jak się okazało – niesłusznie. Doszliśmy bowiem w Polsce do takiego momentu, w którym wyjazd za granicę przestał się wiązać z nerwowym przeliczaniem cen na złotówki. Ceny w Niemczech, Włoszech czy właśnie Czechach nie odbiegają znacząco od naszych. Czasem jest drożej, czasem tak samo, a czasem nawet taniej. Tak właśnie było w Karlowych Warach. Mimo iż mówimy u jednym z topowych uzdrowisk w tej części Europy, to koszty np. jedzenia w restauracjach były na katowickim poziomie. Wyjątkiem był alkohol, który był… zdecydowanie tańszy. Jesteśmy wszak w kraju piwa, które jest tu niejednokrotnie tańsze od wody.

Będąc jeszcze przy restauracjach musicie wiedzieć, że do Waszego rachunku automatycznie naliczana jest opłata za serwis. Wynosi od kilku do kilkunastu procent w zależności od miejsca. Drugą ważną sprawą jest sam sposób płatności. Spotkaliśmy się z dużymi restauracjami, gdzie nie przyjmowano płatności kartą. Pozostaje więc gotówka. I tu ważna uwaga. Mimo iż posiadamy kartę wielowalutową, to wizyta w bankomacie i tak wiązała się z prowizją. W każdym jednym otrzymywaliśmy informację o specjalnej opłacie nakładanej przez czeskie banki na posiadaczy kart wydanych poza Czechami. Nie są to duże kwoty, ale trzeba mieć to na uwadze.

Karlowe Wary

Przed przyjazdem sprawdźcie również jak wygląda sprawa z parkowaniem. Karlowe Wary są niezwykle malowniczo położone. Turystyczna część mieści się w dolinie z obu stron otoczonej wzgórzami. To sprawia, że spacery są kapitalne, ale poruszanie się samochodem już niekoniecznie. Jest ciasno, miejsc parkingowych mało. Nie wszystkie hotele dysponują własnymi parkingami (a właściwie większość nie dysponuje). W razie braku takich miejsc możecie skorzystać z kilku parkingów wielopoziomowych. My właśnie tak musieliśmy zrobić i wybraliśmy Parkovací dům Libušina. Jest to dodatkowy koszt, ale przynajmniej nie martwicie się o samochód. Weźcie jednak pod uwagę, że czeka Was z parkingu dodatkowy spacer, a w Karlowych Warach zawsze wiążę się on z wchodzeniem gdzieś pod górę.

Karlowe Wary na spokojnie – kolonady, Grandhotel i becherovka

Dobra, jesteście już na miejscu, ogarnęliście parking i wymianę waluty. Przejdźmy zatem do rzeczy. Jak spędzić weekend w Karlowych Warach? Propozycje mamy dwie: na spokojnie oraz aktywnie. Obie łączą się ze spacerami, ale o różnej intensywności. My mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy na końcówkę złotej jesieni (jest również czeska, nie tylko polska), więc skorzystaliśmy z obu. Zacznijmy jednak od wersji na spokojnie.

Główna turystyczna część miasta znajduje się nad rzeką Teplą, na moje oko mniej więcej od Lázeňský’ego do Festivalowego Mostu. Wzdłuż takich ulic, jak: Mlýnské nábřezi, Stara Louka i Nova Louka. To oczywiście spore uproszczenie, ale w tym rejonie znajdziecie najwięcej atrakcji z pierwszych miejsc karlowarskich list.

Spacer pomiędzy dwoma mostami to jakieś 20 minut, a ilość zabytków i ciekawych miejsc po drodze jest ogromna. Zacząć możecie od Cesarskich Łaźni, a później Grandhotelu Pupp. Co w nim niezwykłego? Oprócz tego, że to piękny budynek, to wiąże się z nim ciekawostka filmowa. Otóż grał on tytułowe Casino Royale w hicie o przygodach Jamesa Bonda.

Grandhotel Pupp

Idąc dalej wzdłuż rzeki w kierunku drugiego mostu miniecie zabytkowe hotele, gmach teatru i deptak aż dojdziecie do pierwszej z wielu kolonad, czyli kolumnad. Te piękne konstrukcje skrywają to, z czego Karlowe Wary słyną, czyli źródła termalnych, leczniczych wód. Wszystkich można spróbować, ale musicie uważać. Niektóre mają nawet 70 stopni Celsjusza. Koniecznie odwiedźcie kilka z nich. My polecamy kolumnadę Zamkową, Targową, Młyńską i Ogrodową. Warto również zajrzeć do największej, czyli Kolumnady Uzdrowiskowej. Przy niej możecie oglądać jak gorące źródło wpływa wprost do rzeki.

Tuż obok Kolumnady Ogrodowej znajdują się przepiękne Ogrody Dvoraka, a idąc dalej dojdziecie do nowszej części miasta. W niej możecie zapoznać się z drugim najsłynniejszym (po wodach leczniczych) karlowarskim trunkiem, czyli becherovką. Napitek ten ma w Karlowych Warach całe muzeum, a charakterystyczne buteleczki kupicie właściwie na każdym kroku.

Karlowe Wary aktywnie – vyhlidki, Diana i Jeleni Skok

Jeśli spacer po kolonadach to dla Was za mało możecie zafundować sobie nieco bardziej wymagającą aktywność. Nad miastem, po zachodniej stronie, wznosi się wzgórze usiane ścieżkami spacerowymi i vychlidkami, czyli punktami widokowymi. Wiele z nich ozdobionych jest malowniczymi wieżyczkami i altankami. Na wzgórze możecie wejść z kilku stron lub wjechać zabytkową kolejką o nazwie Diana. My właśnie tak zrobiliśmy.

Karlowe Wary

Dolna stacja kolejki znajduje się obok Grandhotelu. Funikular ma dwa przystanki: pośredni i końcowy. Wybierając ten drugi dotrzecie na szczyt wzgórza, na którym znajduje się m.in. restauracja, motylarnia oraz wieża widokowa. Atrakcja jest darmowa i zdecydowanie warto się na nią wdrapać. Spod wieży możecie ruszyć na spacer. Najpierw w dół do pośredniej stacji kolejki, a później wzdłuż zbocza w kierunku Jeleniego Skoku, czyli jednego z najsłynniejszych punktów widokowych.

Droga jest prosta i niezwykle malownicza. Ma wiele wariantów i zahacza o kilka vyhlidek. Jedna nosi nawet imię Piotra Wielkiego, cara Imperium Rosyjskiego. Według źródeł nazwa zrodziła się po tym, jak car jako pierwszy zdobył ten punkt w czasach gdy wzgórze było jeszcze miejscem dziewiczym.

Kontynuując spacer zejdziecie do miasta w okolicach Kolumnady Młyńskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *